|
Witaj, nie jesteś zalogowany.
Zaloguj się
| |
|
CHORY SINGIEL

Pan Singiel był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan doktor:"Jak sie masz koteczku?". Kiedy Singiel jest chory i leży w łóżeczku i rzeczywiście musi przyjść pan doktor, sytuacja nie należy do najłatwiejszych. Trzeba przecież wezwać go na wizytę domową, która z definicji jest droższa o jakieś 40%, do tego czasu zaś trzeba jakoś przeżyć prosząc uczynnego sąsiada (jeśli takowego mamy pod ręką)albo kogoś ze znajomych o zrobienie małych zakupów spożywczych. Następnie kiedy już znamy diagnozę i mamy wypisaną receptę w ręku trzeba by kogoś wysłać aby ją wykupił w aptece i tu często zaczynają się schody. Do apteki sąsiad nie zawsze pójdzie chętnie(z reguły musi tam iść specjalnie ze względu na nas - nie to co do spożywczego), znajomego już wykorzystaliśmy, wysyłanie kogoś obcego nie wchodzi w rachubę - to w końcu apteka i leki więc jakieś minimalne zaufanie jest konieczne. Cóż, musimy poprosić kogoś z pracy co ma tę dodatkową zaletę, że będzie mógł zobaczyć jak bardzo jesteśmy chorzy i opowiedzieć o tym w miejscu pracy żeby szef nie pomyślał, że być może tylko symulujemy chorobę. Lekarstwa już mamy, teraz możemy spokojnie chorować. No ... nie, nie do końca, przecież jeść nadal trzeba więc - znowu: sąsiad, albo znajomy, albo taksówkarz - najlepiej na zmianę. A kiedy wszyscy już unikają nas jak mogą a nam wciąż się nie poprawia i co gorsza skończyła się gotówka którą mieliśmy w portfelu, zaczyna się robić naprawdę groźnie. No, bo jak tu teraz wysłać kogoś obcego do bankomatu, przecież nie podamy mu pinu do naszej karty!!! Co robić?! Stres spowodowany gmatwająca się sytuacją powoduje, że zamiast lepiej czujemy sie coraz gorzej i zaczynają nachodzić nas czarne myśli. A to, że nikt nawet nie zauważy kiedy nas zabraknie, a to że jesteśmy na tym świecie jak piąte koło u wozu, a to znowu, że nikt nas nie kocha i nasze istnienie jest światu doskonale obojętne, a to że dobrze nam tak za wszystkie te złe uczynki których się dopuściliśmy. W końcu osłabieni i wciąż nie wyleczeni, ponaglani telefonicznie przez szefa, którego głos z dnia na dzień staje się coraz bardziej stalowy ściągamy się z łóżka i człapiąc podążamy do pracy niczym do miejsca kaźni kaźni myśląc, że to nas już do reszty dobije. Pociągając nosem walczymy z bólem pleców i mroczkami przed oczami by tylko dotrwać do pierwszego "fajrantu" myśląc tylko o tym jak przyjemnie będzie po powrocie konać w domu. Kiedy po dwóch tygodniach takiej męki w końcu wracamy do zdrowia myślimy, że tym razem jeszcze się udało, alt o już ostatni raz. Generalnie żeby chorować będąc Singlem trzeba mieć końskie zdrowie! Czego Państwu i sobie życzę.
Pan Doktor
| |
|
WIOSNA...

Czy czujecie to dziwne mrowienie w całym ciele, czy zdarza się, że macie ochotę krzyczeć kiedy wychodzicie na zalaną słońcem ulicę? Czy coraz częściej towarzyszy wam rodzaj delikatnej ekscytacji kiedy rześkim rankiem odsuwacie zasłony a za oknem wita was błękitne niebo, a wieczorem powietrze pachnie wiosną. Wszystko się zmienia i z każdym dniem staje sie to coraz bardziej ewidentne. Rano budzi nas świergot ptaków, w ciągu dnia ciepło pozwala na zdjęcie ciężkiej kurtki i powoduje, że jesteśmy bardziej rozluźnieni i po prostu weselsi. Wieczorem zapachy ziemi i budzącej się do życia przyrody powodują lekki zawrót głowy. Jak zwykle po zimie, wiosna przychodzi nagle i niespodziewanie. Tak nagle, że zaskakuje nas tak jak zima co roku zaskakuje drogowców. Towarzyszą jej ewidentne oznaki, jednak z reguły zwykliśmy je ignorować. Jednakże warto wykorzystać tę jedyną w swoim rodzaju porę roku również do tego aby samemu się odrodzić i poprawić nasze życie. Nie przegapcie wiosny, to czas na zmiany i przebudzenia. To czas kiedy można zaczynać wszystko od nowa. To jedyny taki czas w roku kiedy natura jest od początku do końca po naszej stronie. Najwyższy już czas na wiosenne porządki. Powodzenia :)
| |
|
|
|
SAMOTNE PO TRZYDZIESTCE

Nie mogła w to uwierzyć. Mówiła sobie, że opamięta się i wróci. Wymyœlała scenariusze, co wtedy powie, jak się zachowa, co zmieni w swoim postępowaniu. Zwierzając się przyjaciółkom szlochała, rozpaczając, że już nigdy nikogo nie spotka. A kiedy oponowały, zarzekała się, że nawet jeœli spotka, nigdy już nie zaufa. Przyjaciółki współczuły, pocieszały i - podobnie, jak w znanej piosence - "mówiły jej, że łotr; mówiły jej, że drań; że takie byle co..". I tak dalej.
Kiedy minął pierwszy szok, sięgnęła do starego notatnika i zaczęła systematycznie obdzwaniać zapomnianych kolegów i dawne sympatie. Znowu radziła się przyjaciółek, konsultując z nimi kandydatury typowane do miana osobistego narzeczonego. A ponieważ czas mijał i nikt konkretny się nie trafiał, zapadła w stan zawieszenia między nadzieją spotkania kogoœ nowego a pragnieniem powrotu tego, który odszedł. Dociœnięta do muru, o co tu naprawdę chodzi, wyznała z rozbrajającą szczeroœcią, że obawia się samotnoœci. Ostatni opłakiwany, nie tylko, że nie był wielką miłością, ale w ogóle z miłością niewiele miał wspólnego. Brakowało romantycznych uniesień, autentycznej intymnoœci, otwartych rozmów, nie wspominając choćby o iskierce szaleństwa. Co więcej - kiedy teraz patrzy na ten związek z perspektywy minionego czasu - dostrzega tylko zwyczajność i monotonię tej pozornej wspólnoty.
Dlaczego zatem tak rozpaczała po jej utracie? Na czym polegała jej wartoœć? Przede wszystkim na tym, że ktoś - wszystko jedno, jak to określić - z nią, przy niej, czy też obok niej - był. Chciałaby oczywiście spotkać tego jedynego. Być z kimś do szaleństwa, zatracenia, bólu, wariactwa i obłędnego szczęścia. Ale.. Przekroczyła już trzydziestkę. Wie, że mówienie dziś o staropanieństwie brzmi śmiesznie. Ale... Pewnie, że teoretycznie wszystko może się zdarzyć. Tylko kiedy? A co wtedy, gdy lokowane w przyszłości nadzieje okażą się wyłącznie pobożnymi życzeniami?
Trzydziestka. Magiczna liczba w życiu kobiety. Oczywiœcie nie dla wszystkich ten sam czas biegnie w tym samym tempie. Wiele trzydziestolatek zdążyło już wyjœć za mąż, urodzić dzieci, sporo rozwieść się, a nawet ponownie wydać. Inne, usytuowane chwilę przed tą cezurą lub chwilę po (przy czym "chwila " może tu oznaczać zarówno kilka miesięcy, jak i dwa, trzy lata w jedną lub drugą stronę), właœnie wtedy zaczynają silniej odczuwać presję czasu. Uœwiadamiają sobie, że są samotne i czują się stare.
Najbardziej przebojowe, ambitne, zaabsorbowane własnym rozwojem, długo nie są zainteresowane formalnym związkiem. Podejmowanie małżeńskich i rodzicielskich wyzwań i obowiązków stanowi poważne obciążenie dla pracującej i uczącej się osoby. Tym bardziej, że są dobrze ustawione zawodowo, sporo zarabiające. Własne mieszkanie, często służbowy samochód. Zimą obowiązkowo za granicą narty. W sezonie letnim kąpiele w ciepłych morzach. Ambitne, pracowite, nieustannie się doszkalające i w tym momencie swojego życia dojrzałe już do stabilnego związku z sensownym mężczyzną. Stąd coraz bardziej otwarcie wyrażana potrzeba posiadania własnej rodziny: męża i dziecka.
Są na ogół rozsądne. Zazwyczaj mają już za sobą mniej lub bardziej udane układy partnerskie, co sprawia, że ich oczekiwania wobec ewentualnego towarzysza życia są jasno sprecyzowane. Zdają sobie sprawę, że nikt nie jest bez wad. One także. Dlatego nie szukają księcia z bajki, ale mężczyzny, który - podobnie, jak one - osiągnął już coœ w swoim zawodzie, ma swoje pasje, czegoœ się przez minione lata dorobił. A do tego potrafi się zatroszczyć o swoją kobietę, okazać czułoœć i zrozumienie dla jej potrzeb
Tym mniej przebojowym, ale równie ambitnym i pragnącym sensownie ulokować się w życiu, dużo wcześniej marzy się ktoś serdeczny i bliski. Ale sfeminizowany zawód, rozmaite okoliczności życiowe lub brak wiary w siebie sprawiają, że mimo upływu lat, nadal pozostają samotne. Kiedy stuka trzydziestka - jedne i drugie - zaczynają się niepokoić. Nie, żeby natychmiast chciały się wydać, ale przynajmniej związać z kimś naprawdę nimi zainteresowanym. Z kimś, kto byłby rzeczywiście dla nich ważny i dla kogo one również były by ważne i jedyne.
Zuzanna Celmer - psychoterapeutka
szkolenia dla firm, terapia indywidualna i grupowa.
źródło: www.obcasy.pl
| |
|
ROLE KOBIECE I ROLE MĘSKIE

Mianem ról kobiecych i męskich określa się sposób zachowania, który w danej kulturze postrzegany jest jako typowy bądź akceptowalny dla danej płci, bądź też sposób zachowania jednostki, która wiąże go ze swoją tożsamością płciową i/bądź przez który chce wyrazić swoją tożsamość płciową.
Współczesna socjologia i psychologia rozróżnia płeć biologiczną i płeć kulturową (ang. sex i gender), przez co również dokonuje się rozróżnienie ról przypisywanych mężczyznom i kobietom społecznie i kulturowo od faktycznie występujących różnic biologicznych.
Kulturowe role kobiece i role męskie są bardzo różne w różnych kulturach. Wzorce te ulegają też ogromnym zmianom wraz z upływem czasu; jedynie odmienne role biologiczne kobiet i mężczyzn nie były dyskutowane i podważane do połowy XX wieku. Odkąd medycyna stwarza możliwości, by role te częściowo zmienić, również i ta część wzorca ról zaczęła być dyskutowana; jednak debata ta nie osiągnęła istotnej pozycji w dyskursie społecznym.
W kulturowym aspekcie ról przypisywanych przedstawicielom poszczególnych płci mamy do czynienia z szerokim wachlarzem możliwości. Nawet jeśli uda się tu wychwycić pewne główne tendencje, to stwierdzić trzeba, że prawie wszelkie możliwości kulturowego podziału ról gdzieś i kiedyś były praktykowane.
Najbardziej znaną normą ról kobiecych i męskich jest model patriarchalny, który na Zachodzie od początku minionego stulecia jest coraz częściej podważany i modyfikowany.
Tradycyjny model ról kobiecych i męskich zakłada, że istnieją naturalne i ściśle od siebie oddzielone role płciowe, w sposób automatyczny przypisywane mężczyznom i kobietom. Role te w kulturach Zachodu dają się opisać następującym schematem:
* Mężczyzna
o Głowa i żywiciel rodziny
o Kompetentny w sprawie kontaktów ze światem zewnętrznym
o Silny, racjonalny, waleczny, aktywny seksualnie
o Mężczyźni jako "myśliwi"
* Kobieta
o Zależna i podległa męskiemu opiekunowi (ojcu, mężowi itd.)
o Słaba emocjonalnie i irracjonalna, załagodzająca, seksualnie pasywna lub obojętna
o Kobiety jako zdane na "myśliwych", "opiekunki domowego ogniska"
Zarówno rozwijający się od połowy XIX wieku ruch feministyczny, jak i zmiany polityczne, industrializacja oraz dwie wojny światowe, które wymusiły opuszczenie przez kobiety tradycyjnie przypisywanych im przestrzeni społecznych, doprowadziły do silnych przeobrażeń i powstania nowych możliwości w ramach wzorca ról kobiecych i męskich; przy czym mieliśmy tu do czynienia z silniejszą liberalizacją postrzegania ról kobiecych niż ról męskich, także teraz przestrzeń możliwości jest dla kobiet znacznie większa niż dla mężczyzn. I tak np. młoda kobieta chcąca podjąć studia na kierunku biologicznym czy chemicznym spotyka się ze zrozumieniem i akceptacją, nawet gdy szanse na uzyskanie pracy po takich studiach dla niej są mniejsze niż dla mężczyzny z takim samym wykształceniem. Jednak mężczyzna, który więcej niż przez kilka miesięcy zajmuje się domem, ponieważ np. jego żona ma lepsze wykształcenie, spotyka się zazwyczaj z niezrozumieniem zarówno ze strony mężczyzn jak i kobiet.
Jednocześnie zarówno w dziedzinie nauk społecznych jak i biologicznych pojawiają się coraz to nowe wyniki badań przeczących tradycyjnemu podziałowi ról. Niektórzy wątpią nawet, że w naturze mamy do czynienia tylko z dwoma silnie od siebie oddzielonymi płciami. W tym kontekście należy wspomnieć chociażby o ruchu transgenderowym oraz o coraz poważniej traktowanej interseksualności, a także o ruchu masculinities.
źródło www.cyberbook.pl
| |
|
|
|