SINGIEL FORUM - SINGLOWE ROZMOWY ******************************* SINGIEL CHAT - POGADAJ Z NAMI
ONI/ONE WYJAZDY/IMPREZY CZYTAJ SZUKAJ KONTAKT
Konto użytkownika
Witaj,
nie jesteś zalogowany.

Zaloguj się
Menu strony
STRONA GŁÓWNA
SINGLE
SZUKAJ
TWOJE KONTO
ZAREJESTRUJ SIĘ
GALERIA
FINANSE SINGLA
REKLAMA NA SINGIEL INFO
PROFILE
BYWA BOSKO
Single w kościele

– Inicjatywa zrodziła się w marcu 2009 roku. Pomyśleliśmy z mężem, że skoro jest wiele osób około trzydziestki, które poszukują właściwej osoby, warto zaaranżować takie msze. Są oczywiście portale internetowe, np. Sympatia.pl, gdzie można kogoś spotkać, napisać miłą wiadomość, ale o wiele lepiej przecież wyjść poza rzeczywistość wirtualną. Z pomocą jednej z uczestniczek tych spotkań poprosiliśmy proboszcza o odprawianie takich cyklicznych mszy w intencji ludzi poszukujących męża czy żony – mówi Katarzyna Jarosz, współpomysłodawczyni „Mszy dla singli” w parafii pod wezwaniem Wincentego Pallottiego w Warszawie. Osoby poznające się na takim gruncie mają pewność, że ich druga połówka ma podobne zasady. – Mamy już poważny sukces. 11 września tego roku odbędzie się pierwszy ślub, na który zostaliśmy – wraz z mężem – zaproszeni. Wśród uczestników spotkań są zarówno ludzie młodzi, jak i ci starsi. Nie mamy żadnych obostrzeń dotyczących górnej i dolnej granicy wiekowej, zapraszamy wszystkich, którzy nie chcą spędzać kolejnej jesieni w pojedynkę – dodaje Jarosz. Ich pomoc jest zupełnie bezinteresowna. – Uważamy, że skoro nam się udało, to trzeba też pomóc innym – podsumowuje organizatorka. Portal katolicki, który prowadzi z małżonkiem, okazał się doskonałym impulsem do działania. – Dostawaliśmy głosy, że warto też pogadać gdzieś wspólnie w kawiarni czy wybrać się na spacer. Powstała też specjalna strona internetowa, gdzie można znaleźć wszystkie potrzebne informacje. Od wpisów użytkowników, po terminy spotkań, etc.

Po mszy, niespodzianka

Piątkowe sierpniowe popołudnie, Warszawa. Przed kościołem pod wezwaniem Wincentego Pallottiego przy ulicy Skaryszewskiej na Pradze nie ma prawie nikogo. Przez chwilę zastanawiam się, czy na pewno dobrze trafiłem. Rzut oka na tarczę zegara i od razu przyspieszam kroku. Pięć po siódmej wieczorem, więc jestem spóźniony. Kiedy wchodzę do dolnej sali, msza już trwa. Nie jest przesadnie tłoczno, ale każda ława została wypełniona wiernymi. Zajmuję miejsca z tyłu, tak aby móc wszystkich spokojnie obserwować. To, co przykuwa moją uwagę, to zdecydowana przewaga kobiet. W różnym wieku. Od siedemnastoletnich sióstr bliźniaczek, po przyprószone siwizną staruszki. Dziwi mnie tylko to, że wszyscy usiedli zachowując kilkumetrowe przerwy między sobą. Tak, jakby bali się bliskości drugiego człowieka. O, jednak nie. W pierwszym rzędzie – przy okazji podawania koszyczka z ofiarą – jeden z panów zbliża się do kobiety w zielonej kurtce, która odwzajemnia jego uśmiech. Msza przebiega jak zwykle – modlitwa, komunia, ogłoszenia parafialne. Ale zebrani tu ludzie wyglądają tak, jakby czekali na coś jeszcze. Nerwowo spoglądają na innych, wymieniają porozumiewawcze spojrzenia. Czuję się trochę wykluczony z tego tajemniczego kręgu, ale po chwili wszystko staje się jasne. Otóż każda msza kończy się spotkaniem przy herbatce w przykościelnej parafii. To wtedy przy kubku gorącego napoju nawiązują się różne znajomości.

Po wyjściu z kościoła, wszyscy zbierają się na dziedzińcu. Pytam kobietę stojącą obok mnie, jak często przychodzi na msze dla singli. – Jestem tu pierwszy raz. Do przyjścia namówiła mnie koleżanka, która znalazła podczas tych spotkań swoją drugą połówkę. Na co dzień pracuję w biurze, więc poza koleżankami z pracy mam niewielu znajomych. Czasem się gdzieś z nimi wybiorę, ale zwykle kończy się to na tym, że siedzę i słucham ich opowieści o mężu, dzieciach, a sama w tym temacie mam niewiele do powiedzenia. Da Pan wiarę, że nie spotykałam się od liceum z żadnym mężczyzną? To przerażające. Czasami jest mi wstyd przed koleżankami, bo od myśli, że jestem szkaradna, na szczęście się uwolniłam – mówi Joanna. Podczas naszej krótkiej pogawędki powoli zaczynają się tworzyć grupki. – Sam Pan widzi, każdy znajdzie kogoś, z kim może zamienić kilka słów – stwierdza wysoki, pewnie dwudziestokilkuletni Marek o włoskiej urodzie. Dookoła niego stoją cztery młode dziewczyny i uważnie przysłuchują się opowieści, którą snuje. – Przychodzę tu od kwietnia – wtrąca się jedna z nich. - Nie znalazłam jeszcze chłopaka, ale grono moich koleżanek na pewno się powiększyło. Przez całą podstawówkę i liceum nie byłam na żadnej dyskotece, a teraz, proszę, razem z Martą (tutaj kobieta wskazuje na kobietę stojącą obok), przynajmniej dwa razy w miesiącu tańczymy w którymś z klubów.
Matka i żona umarłych

Moją uwagę przykuwa kobieta, która z nikim nie rozmawia. Ma około pięćdziesięciu lat i bardzo smutne oczy. Podchodzę, przedstawiam się. Nie reaguje, tylko wpatruje się w jeden punkt. Wkrótce jednak udaje mi się namówić ją na zwierzenia. – To było w 2004 roku. Nie mogłam wyjechać na wakacje, bo szef nie dał mi urlopu. Mimo że bardzo nalegałam, był nieugięty. Pamiętam jak wieczorem pomagałam im znosić walizki do samochodu. Starannie spakowałam rzeczy męża i syna, którzy mieli wjechać na kilka dni nad morze. Zaledwie po dwóch dniach dostałam telefon. Kąpali się na niestrzeżonej plaży, syn nurkował i zniknął Robertowi z oczu. Kiedy rzucił się na poszukiwania, woda pochłonęła również jego. Nie będę Panu opowiadała o wszystkich szczegółach, bo od razu źle się czuję. Po ich śmierci zostałam całkiem sama. Nie mieliśmy wielu przyjaciół, a rodzice od dawna nie żyją. Pierwsze miesiące były najgorsze. Nie mogłam chodzić do pracy, przez cały dzień na zmianę spałam i płakałam. Podczas spaceru na Starym Mieście natknęłam się na ogłoszenie, w którym znalazłam informację na temat dokładnej daty i godziny „Mszy dla singli”. Początkowo obawiałam się tu przyjść, jednak pierwsze spotkanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że było warto. Niewiele osób stąd wie, co mi się przydarzyło, chyba tylko ta jedna, najbardziej zaufana. Ale też nie chcę, żeby ktokolwiek mnie rozpoznał. Nie oczekuję litości, a tutaj mogę być anonimowa, startuję z czystą kartą. Czy szukam drugiej połówki? I tak, i nie. Nic na siłę. Staram się doceniać, że komuś innemu się wiedzie, cieszyć cudzym szczęściem, bo wtedy mogę namiastkę tej radości przemycić do własnego życia.

Odliczamy minuty do ślubu

Katarzyna i Krzysztof 11 września w kościele św. Marii Magdaleny na warszawskich Bielanach złożą sobie uroczystą przysięgę. To pierwsza para, która dzięki mszom dla singli organizowanym przez parafię przy Skaryszewskiej w Warszawie weźmie ślub. Połączyła ich wspólna pasja i zupełny przypadek. – Siedzieliśmy większą grupą przy kawiarnianych stolikach. Kasia była pochłonięta rozmową z koleżanką. W pewnym momencie wypowiedziała do niej zdanie, które sugerowało, że ma coś wspólnego z lotnictwem. Ja, jako zapalony miłośnik lotnictwa, usłyszawszy to, zaraz zapytałem Kasię o szczegóły. Zaintrygowało mnie, że kobiecie też serce może mocniej zabić na widok samolotu i tak, od słowa do słowa, zaczęła się nasza rozmowa. Nie było nawet szczególnego przełamywania lodów, bo to pierwsze spotkanie miało naturalny przebieg i potem rozmawialiśmy o tym, co interesuje nas oboje. Kiedy wszyscy zaczęli rozchodzić się do domów, Kasia obiecała mi przesłać kilka swoich zdjęć z pokazów lotniczych, więc podałem jej tylko swój adres e-mail. Znajomość doczekała się kontynuacji, dzięki dwóm zdarzeniom. Kasia nazajutrz wysłała mi obiecane zdjęcia (a piękna dziewczyna i samoloty, to duet, który musiał podbić moje serce). Sprzyjały nam też inne okoliczności, otóż w tej kawiarni Kasia umawiała się z grupą znajomych na tańce do klubu. Już wiedziałem, gdzie mogę ją spotkać następnego dnia wieczorem. Przyszedłem tam, przetańczyliśmy całą noc, a następnie odprowadziłem Kasię do domu – mówi Krzysztof, szczęśliwy przyszły pan młody. Gdyby Kasia zgubiła adres e-mail Krzysztofa lub jedno z nich nie przyszłoby do klubu, mogliby stracić ze sobą kontakt. – Jesteśmy z przedziału wiekowego 30-40 lat. Oboje mieszkamy w Warszawie. Znamy się od roku. Jesteśmy przeciętnymi ludźmi, jakich wielu, których życie stało się niezwykłe dzięki wspaniałemu i inspirującemu uczuciu. Uwielbiamy spędzać razem czas. Lubimy razem tańczyć, uprawiać sport i wyjeżdżać w ciekawe rejony kraju. Chętnie uczestniczymy w wydarzeniach kulturalnych i oczywiście tych związanych z lotnictwem – mówią, prawie jednym głosem szczęśliwi narzeczeni. Mimo że są już parą, kiedy tylko mogą, uczestniczą w mszach dla singli. – Skoro Bóg wysłuchał naszej modlitwy o spotkanie drugiej połówki, to tym bardziej później też należy zawracać Mu głowę, aby nas prowadził przez wspólne życie. Poza tym spotykamy na mszach naszych znajomych i możemy miło wspólnie spędzić czas – konkludują.
SOS jestem singlem

– Sama kwestia pojęcia „singiel” jest już bardzo wymowna. W kulturze polskiej przywykliśmy do określenia kawaler/panna. Wiemy, że są to osoby nieżonate/niezamężne. Na dźwięk tych słów – określeń nie wnikamy w szczegóły dotyczące woli zaślubin bądź jej braku. Kiedy jednak spotykamy się z brzmiącym niepolsko pojęciem, mającym określać polską rzeczywistość, to w moim odczuciu, mamy tu do czynienia z ukrytym przekazem: „zainteresuj się mną”, „zwróć na mnie uwagę”. W przypadku komentowanego pojęcia ciśnie się na myśl co najmniej przypuszczenie, iż oto ktoś wysyła swego rodzaj przekaz S.O.S. Tym bardziej można się w tym przekonaniu utwierdzić, jeśli poruszamy się po terenie wspólnoty wierzących. Jako katolicy doskonale zdajemy sobie sprawę z Bożego planu, jaki ma się w naszym życiu zrealizować. Mamy dostąpić zbawienia poprzez dane nam życie oraz nasz modus vivendi –  mówi mi ks. Marek Radomski. Duchowny akcentuje, że małżeństwo jest jego zdaniem podstawowym sposobem życia człowieka. – Kolejnym jest życie monastyczne, konsekrowane. Jednak i bezżenność jako życie poza murami klasztoru, poza celibatem, nie musi być niegodziwością. Wszystko zależy od naszych moralnych aktów, wyborów jakich dokonujemy. Winny się one opierać na zgodzie dobra, godziwości na gruncie czynu, jaki chcemy dokonać – nie może on sam w sobie być zły, grzeszny. Muszą być także „czyste” intencje – to co mną powoduje do działania ma opierać się na miłości Boga oraz bliźniego. Wreszcie także okoliczności, jakie towarzyszą memu działaniu, kierowanemu miłością ku Bogu i bliźniemu, powinny być same w sobie co najmniej obojętne. Najlepiej jednak, jeśli są po prostu dobre, czyli działam przygotowany, kompetentny, w stanie łaski uświęcającej. Jakiekolwiek zachwianie dobra w akcie moralnym skutkuje popełnieniem uczynku niegodziwego, czyli grzechu – dodaje ks. Radomski.

Ksiądz często pyta wiernych o to, dlaczego żyją w pojedynkę, czy mają jakąś filozofię, która by to tłumaczyła. – Dopiero uzyskawszy odpowiedzi na te pytania mogę podjąć ocenę moralną takiego wyboru drogi życiowej. Z kilkuletniego doświadczenia wiem, że bardzo często motywem przewodnim wyboru bycia „singlem” jest szereg obaw, lęków, wątpliwości. Mają one najczęściej przyczynę w domu rodzinnym, wychowaniu, złym przykładzie w środowisku lokalnym. To jest normalne, więcej, zrodziło się wskutek grzechu, braku u człowieka miłości do Boga. I w ten sposób wyraźnego znaczenia nabierają słowa Chrystusa o niezdatnych do małżeństwa, których takimi uczynili ich bliźni [Mt 19,12]. Bóg jest Panem czasu, świata i całego uniwersum. Jego moc jest niewyobrażalnie potężna i łaskawa dla tych, którzy Go miłują. Jeśli zatem mam pełnić wolę bożą, którą jest oddawanie należnej Jemu Chwały, to pomoc w pokonaniu bariery, jaką może być wybór bycia „singlem”, pomoc duszpasterska, sakramentalna, katechetyczna jest jak najbardziej na miejscu. Powiem więcej: jest obowiązkiem dla każdego, kto mieni siebie katolikiem – podsumowuje duchowny.

Nie tylko Warszawa

Na mszę dla singli można wybrać się nie tylko w Warszawie, ale także w Łodzi czy Krakowie. W każdy ostatni czwartek miesiąca o godzinie 19 w kościele przy ulicy Sienkiewicza 60 w Łodzi zbiera się grupa singli w wieku od dwudziestu do sześćdziesięciu lat. Podczas modlitwy „Ojcze nasz” stoją w kręgu i trzymają się za ręce. Po mszy odbywają się specjalne zajęcia z udziałem psychologa, który doradza w kwestiach damsko-męskich. Inaczej niż single ze stolicy, nie umieją się jednak tak szybko integrować. W jednym z wywiadów ojciec Granatowski komentuje nieśmiałość wiernych: – Boją się, ale to dopiero początki. Zresztą nie chcemy bawić się w swatkę. Najważniejsze, by nauczyli się patrzeć na siebie jak na kogoś wartościowego. Niestety bywa to trudne – mówi o. Granatowski. Ale chyba nie jest to niemożliwe – dowodem kilkanaście szczęśliwych par i osób, które dzięki tym spotkaniom znów mogą się poczuć dla kogoś ważne.
Damian Gajda / Onet.pl
Dawniej o osobach żyjących w pojedynkę zwykło się mówić – „stary kawaler” lub „stara panna”, dziś stosuje się – trzeba przyznać – dużo zgrabniejsze określenie „singiel”. Jeszcze kilka lat temu można było zaobserwować prawdziwy boom na singlowanie.  Niektórzy kamuflowali w ten sposób swoją samotność, inni potraktowali to jako alternatywę dla sformalizowanych związków. W sukurs wszystkim tym, którzy mimo usilnych prób znalezienia partnera nie mogli tego zrobić, przyszli twórcy pomysłu na msze dla singli.

BYĆ SINGLEM!
DRUGA POŁÓWKA
PIERWSZA RANDKA





Pierwsza randka to całkiem nowe wyzwanie! Ale co to dla Ciebie! Skoro zdecydowałaś(-eś) się przeczytać te króciutkie porady, zapewne będzie Ci zdecydowanie łatwiej i bardziej bezstresowo podejść do tego tematu. Zapraszam do lektury i oczywiście do praktyki ;-)
Zaplanuj randkę starannie
Właśnie... nie rób nic bez planu! Postaraj się wymyśleć w miarę atrakcyjne i ciekawe miejsce Waszego spotkania, ale... pamiętaj, że jeśli umówisz się gdzieś na wolnym powietrzu, pogoda może Ci spłatać figla i nagle może spaść np. deszcz, śnieg czy burza gradowa. Miej więc w zanadrzu plan awaryjny! A najlepiej kilka awaryjnych planów na miejsce Waszej randki, nie ma nic nudniejszego niż zastanawianie się, gdzie by tu właściwie pójść. Po prostu bądź przygotowany – a zrobisz dobre wrażenie, a chyba Ci na tym zależy? ;-)
Bądź punktualna(y)
Chyba nie ma nic gorszego niż spóźnienie się na pierwszą randkę. Przygotuj się więc do niej wcześniej. Nie zostawiaj żadnych niezałatwionych spraw w tym dniu na ostatnią chwilę. Wyjdź z domu wcześniej. Jeśli musisz dojechać do miejsca spotkania weź pod uwagę korki, wykolejenie się tramwaju czy złapanie gumy przez autobus. Lepiej jest poczekać na wybranka/wybrankę kilkanaście minut, niż dać czekać na siebie. Po prostu postaraj się nie spóźnić!
Zadbaj o odpowiedni wygląd i ubiór
Tego chyba Ci nie powinienem mówić, ale by wszystko było na swoim miejscu napiszę krótko: postaraj się być schludna(-y) i naturalna(-y). Ubierz się stosownie do sytuacji. Jeśli Wasza randka ma być w teatrze - ubierz się odpowiednio i nie zakładaj przypadkiem wytartych dżinsów i flanelowej koszuli. Nie przesadzaj jednak z ubiorem i załóż to w czym czujesz się dobrze. Pamiętaj, że na pierwszej randce liczy się pierwsze wrażenie jakie uda Ci się wywrzeć na partnerze/partnerce.
Krótka randka
Nie przesadzaj z długością pierwszej randki! Jeœli chcesz, by kolejne randki miały miejsce, niech pierwsza randka pozostawi w drugiej osobie uczucie niedosytu. Niech Twój(-a) wybranek/wybranka po pierwszym spotkaniu poczuje, że musi się z Tobą spotkać jeszcze raz, by dowiedzieć się o Tobie więcej! Rozpocznij więc swoje „randkowanie” od godziny czy dwóch, a potem... cóż życie pokaże :-)
Mów komplementy – ale z umiarem
Kilka miłych słów wypowiedzianych do drugiej osoby sprawi, że poczuje się ona wyjątkowa, doceniona ale... jeśli zamiast rozmawiać na jakiś konkretny temat zaczniesz tylko powtarzać teksty typu: ale ślicznie wyglądasz, ładne masz dzisiaj włosy, zachwyca mnie twój uśmiech - będziesz wyglądał(-a) na niezłą(-ego) desperatkę/desperata. Dlatego bądź choć trochę przygotowana(-y) do rozmowy. Zaplanuj choć trochę o czym chciałabyś/chciałbyś porozmawiać. Nie martw się też, jeśli nie uda Ci się poruszyć wszytskich przygotowanych tematów. Najważniejsze byście po prostu swobodnie porozmawiali – z podkreśleniem słowa swobodnie!
Nie obżeraj się i nie pij zbyt wiele
Jeśli Wasz pierwsza randka ma się odbyć np. w kawiarni czy restauracji nie obżeraj się zbytnio! Wiem, wiem, że już od kilku dni nie mogłaś(-eś) nic do ust włożyć z wrażenia ;-) ale lepiej nie odreagowuj tego na randce :-) Podobnie sprawa ma się z piciem: klika drinków może bardzo rozładować spiętą atmosferę, ale... przecież to jest Twoja pierwsza randka! Nie dodawaj sobie animuszu w ten sposób, bo skutki mogą być opłakane...
Zrównoważ mówienie i słuchanie
Tak, to bardzo ważne byś dobrze prowadziła/prowadził rozmowę. Mów ładnymi zdaniami. Wiem, że to może być trudne, gdy głos ze zdenerwowania dławi się w gardle, ale się postaraj. Nie przerywaj swojemu partnerowi w środku zdania! Słuchaj... słuchaj i mów. Postaraj się tak prowadzić rozmowę, by druga osoba czuła się w Twoim towarzystwie dobrze. By po prostu fajnie się z Tobą gadało... Jeśli Ci się to uda, to już tylko krok dzieli Cię od kolejnej randki, a może i od następnych...

źródło:

http://spoleczenstwo.artykularnia.pl/
CYBERGRUPY 
SEN O MIŁOŚCI




Każdy z nas śni przynajmniej raz w życiu sen o wielkiej miłości. Niektórym ten sen się sprawdza, inni powracając do niego wspomnieniem mają nadzieję, że wkrótce się ziści. Pamiętajmy jednak, że jawa bywa nieco mniej kolorowa od naszych marzeń sennych i przede wszystkim od czasu do czasu należy szczęściu wyjść naprzeciw.
PASJONACI 
Single w kościele

– Inicjatywa zrodziła się w marcu 2009 roku. Pomyśleliśmy z mężem, że skoro jest wiele osób około trzydziestki, które poszukują właściwej osoby, warto zaaranżować takie msze. Są oczywiście portale internetowe, np. Sympatia.pl, gdzie można kogoś spotkać, napisać miłą wiadomość, ale o wiele lepiej przecież wyjść poza rzeczywistość wirtualną. Z pomocą jednej z uczestniczek tych spotkań poprosiliśmy proboszcza o odprawianie takich cyklicznych mszy w intencji ludzi poszukujących męża czy żony – mówi Katarzyna Jarosz, współpomysłodawczyni „Mszy dla singli” w parafii pod wezwaniem Wincentego Pallottiego w Warszawie. Osoby poznające się na takim gruncie mają pewność, że ich druga połówka ma podobne zasady. – Mamy już poważny sukces. 11 września tego roku odbędzie się pierwszy ślub, na który zostaliśmy – wraz z mężem – zaproszeni. Wśród uczestników spotkań są zarówno ludzie młodzi, jak i ci starsi. Nie mamy żadnych obostrzeń dotyczących górnej i dolnej granicy wiekowej, zapraszamy wszystkich, którzy nie chcą spędzać kolejnej jesieni w pojedynkę – dodaje Jarosz. Ich pomoc jest zupełnie bezinteresowna. – Uważamy, że skoro nam się udało, to trzeba też pomóc innym – podsumowuje organizatorka. Portal katolicki, który prowadzi z małżonkiem, okazał się doskonałym impulsem do działania. – Dostawaliśmy głosy, że warto też pogadać gdzieś wspólnie w kawiarni czy wybrać się na spacer. Powstała też specjalna strona internetowa, gdzie można znaleźć wszystkie potrzebne informacje. Od wpisów użytkowników, po terminy spotkań, etc.

Po mszy, niespodzianka

Piątkowe sierpniowe popołudnie, Warszawa. Przed kościołem pod wezwaniem Wincentego Pallottiego przy ulicy Skaryszewskiej na Pradze nie ma prawie nikogo. Przez chwilę zastanawiam się, czy na pewno dobrze trafiłem. Rzut oka na tarczę zegara i od razu przyspieszam kroku. Pięć po siódmej wieczorem, więc jestem spóźniony. Kiedy wchodzę do dolnej sali, msza już trwa. Nie jest przesadnie tłoczno, ale każda ława została wypełniona wiernymi. Zajmuję miejsca z tyłu, tak aby móc wszystkich spokojnie obserwować. To, co przykuwa moją uwagę, to zdecydowana przewaga kobiet. W różnym wieku. Od siedemnastoletnich sióstr bliźniaczek, po przyprószone siwizną staruszki. Dziwi mnie tylko to, że wszyscy usiedli zachowując kilkumetrowe przerwy między sobą. Tak, jakby bali się bliskości drugiego człowieka. O, jednak nie. W pierwszym rzędzie – przy okazji podawania koszyczka z ofiarą – jeden z panów zbliża się do kobiety w zielonej kurtce, która odwzajemnia jego uśmiech. Msza przebiega jak zwykle – modlitwa, komunia, ogłoszenia parafialne. Ale zebrani tu ludzie wyglądają tak, jakby czekali na coś jeszcze. Nerwowo spoglądają na innych, wymieniają porozumiewawcze spojrzenia. Czuję się trochę wykluczony z tego tajemniczego kręgu, ale po chwili wszystko staje się jasne. Otóż każda msza kończy się spotkaniem przy herbatce w przykościelnej parafii. To wtedy przy kubku gorącego napoju nawiązują się różne znajomości.

Po wyjściu z kościoła, wszyscy zbierają się na dziedzińcu. Pytam kobietę stojącą obok mnie, jak często przychodzi na msze dla singli. – Jestem tu pierwszy raz. Do przyjścia namówiła mnie koleżanka, która znalazła podczas tych spotkań swoją drugą połówkę. Na co dzień pracuję w biurze, więc poza koleżankami z pracy mam niewielu znajomych. Czasem się gdzieś z nimi wybiorę, ale zwykle kończy się to na tym, że siedzę i słucham ich opowieści o mężu, dzieciach, a sama w tym temacie mam niewiele do powiedzenia. Da Pan wiarę, że nie spotykałam się od liceum z żadnym mężczyzną? To przerażające. Czasami jest mi wstyd przed koleżankami, bo od myśli, że jestem szkaradna, na szczęście się uwolniłam – mówi Joanna. Podczas naszej krótkiej pogawędki powoli zaczynają się tworzyć grupki. – Sam Pan widzi, każdy znajdzie kogoś, z kim może zamienić kilka słów – stwierdza wysoki, pewnie dwudziestokilkuletni Marek o włoskiej urodzie. Dookoła niego stoją cztery młode dziewczyny i uważnie przysłuchują się opowieści, którą snuje. – Przychodzę tu od kwietnia – wtrąca się jedna z nich. - Nie znalazłam jeszcze chłopaka, ale grono moich koleżanek na pewno się powiększyło. Przez całą podstawówkę i liceum nie byłam na żadnej dyskotece, a teraz, proszę, razem z Martą (tutaj kobieta wskazuje na kobietę stojącą obok), przynajmniej dwa razy w miesiącu tańczymy w którymś z klubów.
Matka i żona umarłych

Moją uwagę przykuwa kobieta, która z nikim nie rozmawia. Ma około pięćdziesięciu lat i bardzo smutne oczy. Podchodzę, przedstawiam się. Nie reaguje, tylko wpatruje się w jeden punkt. Wkrótce jednak udaje mi się namówić ją na zwierzenia. – To było w 2004 roku. Nie mogłam wyjechać na wakacje, bo szef nie dał mi urlopu. Mimo że bardzo nalegałam, był nieugięty. Pamiętam jak wieczorem pomagałam im znosić walizki do samochodu. Starannie spakowałam rzeczy męża i syna, którzy mieli wjechać na kilka dni nad morze. Zaledwie po dwóch dniach dostałam telefon. Kąpali się na niestrzeżonej plaży, syn nurkował i zniknął Robertowi z oczu. Kiedy rzucił się na poszukiwania, woda pochłonęła również jego. Nie będę Panu opowiadała o wszystkich szczegółach, bo od razu źle się czuję. Po ich śmierci zostałam całkiem sama. Nie mieliśmy wielu przyjaciół, a rodzice od dawna nie żyją. Pierwsze miesiące były najgorsze. Nie mogłam chodzić do pracy, przez cały dzień na zmianę spałam i płakałam. Podczas spaceru na Starym Mieście natknęłam się na ogłoszenie, w którym znalazłam informację na temat dokładnej daty i godziny „Mszy dla singli”. Początkowo obawiałam się tu przyjść, jednak pierwsze spotkanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że było warto. Niewiele osób stąd wie, co mi się przydarzyło, chyba tylko ta jedna, najbardziej zaufana. Ale też nie chcę, żeby ktokolwiek mnie rozpoznał. Nie oczekuję litości, a tutaj mogę być anonimowa, startuję z czystą kartą. Czy szukam drugiej połówki? I tak, i nie. Nic na siłę. Staram się doceniać, że komuś innemu się wiedzie, cieszyć cudzym szczęściem, bo wtedy mogę namiastkę tej radości przemycić do własnego życia.

Odliczamy minuty do ślubu

Katarzyna i Krzysztof 11 września w kościele św. Marii Magdaleny na warszawskich Bielanach złożą sobie uroczystą przysięgę. To pierwsza para, która dzięki mszom dla singli organizowanym przez parafię przy Skaryszewskiej w Warszawie weźmie ślub. Połączyła ich wspólna pasja i zupełny przypadek. – Siedzieliśmy większą grupą przy kawiarnianych stolikach. Kasia była pochłonięta rozmową z koleżanką. W pewnym momencie wypowiedziała do niej zdanie, które sugerowało, że ma coś wspólnego z lotnictwem. Ja, jako zapalony miłośnik lotnictwa, usłyszawszy to, zaraz zapytałem Kasię o szczegóły. Zaintrygowało mnie, że kobiecie też serce może mocniej zabić na widok samolotu i tak, od słowa do słowa, zaczęła się nasza rozmowa. Nie było nawet szczególnego przełamywania lodów, bo to pierwsze spotkanie miało naturalny przebieg i potem rozmawialiśmy o tym, co interesuje nas oboje. Kiedy wszyscy zaczęli rozchodzić się do domów, Kasia obiecała mi przesłać kilka swoich zdjęć z pokazów lotniczych, więc podałem jej tylko swój adres e-mail. Znajomość doczekała się kontynuacji, dzięki dwóm zdarzeniom. Kasia nazajutrz wysłała mi obiecane zdjęcia (a piękna dziewczyna i samoloty, to duet, który musiał podbić moje serce). Sprzyjały nam też inne okoliczności, otóż w tej kawiarni Kasia umawiała się z grupą znajomych na tańce do klubu. Już wiedziałem, gdzie mogę ją spotkać następnego dnia wieczorem. Przyszedłem tam, przetańczyliśmy całą noc, a następnie odprowadziłem Kasię do domu – mówi Krzysztof, szczęśliwy przyszły pan młody. Gdyby Kasia zgubiła adres e-mail Krzysztofa lub jedno z nich nie przyszłoby do klubu, mogliby stracić ze sobą kontakt. – Jesteśmy z przedziału wiekowego 30-40 lat. Oboje mieszkamy w Warszawie. Znamy się od roku. Jesteśmy przeciętnymi ludźmi, jakich wielu, których życie stało się niezwykłe dzięki wspaniałemu i inspirującemu uczuciu. Uwielbiamy spędzać razem czas. Lubimy razem tańczyć, uprawiać sport i wyjeżdżać w ciekawe rejony kraju. Chętnie uczestniczymy w wydarzeniach kulturalnych i oczywiście tych związanych z lotnictwem – mówią, prawie jednym głosem szczęśliwi narzeczeni. Mimo że są już parą, kiedy tylko mogą, uczestniczą w mszach dla singli. – Skoro Bóg wysłuchał naszej modlitwy o spotkanie drugiej połówki, to tym bardziej później też należy zawracać Mu głowę, aby nas prowadził przez wspólne życie. Poza tym spotykamy na mszach naszych znajomych i możemy miło wspólnie spędzić czas – konkludują.
SOS jestem singlem

– Sama kwestia pojęcia „singiel” jest już bardzo wymowna. W kulturze polskiej przywykliśmy do określenia kawaler/panna. Wiemy, że są to osoby nieżonate/niezamężne. Na dźwięk tych słów – określeń nie wnikamy w szczegóły dotyczące woli zaślubin bądź jej braku. Kiedy jednak spotykamy się z brzmiącym niepolsko pojęciem, mającym określać polską rzeczywistość, to w moim odczuciu, mamy tu do czynienia z ukrytym przekazem: „zainteresuj się mną”, „zwróć na mnie uwagę”. W przypadku komentowanego pojęcia ciśnie się na myśl co najmniej przypuszczenie, iż oto ktoś wysyła swego rodzaj przekaz S.O.S. Tym bardziej można się w tym przekonaniu utwierdzić, jeśli poruszamy się po terenie wspólnoty wierzących. Jako katolicy doskonale zdajemy sobie sprawę z Bożego planu, jaki ma się w naszym życiu zrealizować. Mamy dostąpić zbawienia poprzez dane nam życie oraz nasz modus vivendi –  mówi mi ks. Marek Radomski. Duchowny akcentuje, że małżeństwo jest jego zdaniem podstawowym sposobem życia człowieka. – Kolejnym jest życie monastyczne, konsekrowane. Jednak i bezżenność jako życie poza murami klasztoru, poza celibatem, nie musi być niegodziwością. Wszystko zależy od naszych moralnych aktów, wyborów jakich dokonujemy. Winny się one opierać na zgodzie dobra, godziwości na gruncie czynu, jaki chcemy dokonać – nie może on sam w sobie być zły, grzeszny. Muszą być także „czyste” intencje – to co mną powoduje do działania ma opierać się na miłości Boga oraz bliźniego. Wreszcie także okoliczności, jakie towarzyszą memu działaniu, kierowanemu miłością ku Bogu i bliźniemu, powinny być same w sobie co najmniej obojętne. Najlepiej jednak, jeśli są po prostu dobre, czyli działam przygotowany, kompetentny, w stanie łaski uświęcającej. Jakiekolwiek zachwianie dobra w akcie moralnym skutkuje popełnieniem uczynku niegodziwego, czyli grzechu – dodaje ks. Radomski.

Ksiądz często pyta wiernych o to, dlaczego żyją w pojedynkę, czy mają jakąś filozofię, która by to tłumaczyła. – Dopiero uzyskawszy odpowiedzi na te pytania mogę podjąć ocenę moralną takiego wyboru drogi życiowej. Z kilkuletniego doświadczenia wiem, że bardzo często motywem przewodnim wyboru bycia „singlem” jest szereg obaw, lęków, wątpliwości. Mają one najczęściej przyczynę w domu rodzinnym, wychowaniu, złym przykładzie w środowisku lokalnym. To jest normalne, więcej, zrodziło się wskutek grzechu, braku u człowieka miłości do Boga. I w ten sposób wyraźnego znaczenia nabierają słowa Chrystusa o niezdatnych do małżeństwa, których takimi uczynili ich bliźni [Mt 19,12]. Bóg jest Panem czasu, świata i całego uniwersum. Jego moc jest niewyobrażalnie potężna i łaskawa dla tych, którzy Go miłują. Jeśli zatem mam pełnić wolę bożą, którą jest oddawanie należnej Jemu Chwały, to pomoc w pokonaniu bariery, jaką może być wybór bycia „singlem”, pomoc duszpasterska, sakramentalna, katechetyczna jest jak najbardziej na miejscu. Powiem więcej: jest obowiązkiem dla każdego, kto mieni siebie katolikiem – podsumowuje duchowny.

Nie tylko Warszawa

Na mszę dla singli można wybrać się nie tylko w Warszawie, ale także w Łodzi czy Krakowie. W każdy ostatni czwartek miesiąca o godzinie 19 w kościele przy ulicy Sienkiewicza 60 w Łodzi zbiera się grupa singli w wieku od dwudziestu do sześćdziesięciu lat. Podczas modlitwy „Ojcze nasz” stoją w kręgu i trzymają się za ręce. Po mszy odbywają się specjalne zajęcia z udziałem psychologa, który doradza w kwestiach damsko-męskich. Inaczej niż single ze stolicy, nie umieją się jednak tak szybko integrować. W jednym z wywiadów ojciec Granatowski komentuje nieśmiałość wiernych: – Boją się, ale to dopiero początki. Zresztą nie chcemy bawić się w swatkę. Najważniejsze, by nauczyli się patrzeć na siebie jak na kogoś wartościowego. Niestety bywa to trudne – mówi o. Granatowski. Ale chyba nie jest to niemożliwe – dowodem kilkanaście szczęśliwych par i osób, które dzięki tym spotkaniom znów mogą się poczuć dla kogoś ważne.
Damian Gajda / Onet.pl
Dawniej o osobach żyjących w pojedynkę zwykło się mówić – „stary kawaler” lub „stara panna”, dziś stosuje się – trzeba przyznać – dużo zgrabniejsze określenie „singiel”. Jeszcze kilka lat temu można było zaobserwować prawdziwy boom na singlowanie.  Niektórzy kamuflowali w ten sposób swoją samotność, inni potraktowali to jako alternatywę dla sformalizowanych związków. W sukurs wszystkim tym, którzy mimo usilnych prób znalezienia partnera nie mogli tego zrobić, przyszli twórcy pomysłu na msze dla singli.

angielski dla każdego
PRZEŁOMY
Są w naszym życiu takie chwile, które decydują o naszej przyszłości i zmieniają je bezpowrotnie. Są momenty przełomowe kiedy zapadają najważniejsze decyzje, albo dzieje się coś nieodwracalnego czego skutki pozostaną już na zawsze. Czy mamy wpływ na to co dzieje się w naszym życiu i jeśli tak to jak duży. Jedno z mądrzejszych przysłów mówi: "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga - opowiedz mu o swoich planach". Jednak nie sposób żyć be zaplanowania i przede wszystkim podejmowania decyzji . uciekanie przed konieczności dokonania zwrotu w swoim życiu z nastawieniem, że los zrobi to z za nas, albo po prostu "jakoś to będzie" - jest najgorszą z możliwych taktyk. Człowiek powinien uczyć się podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność od najmłodszych lat. Bez tego nie da się kierować swoim życiem. Inne mądre powiedzenie brzmi: Panie, daj mi siłę i moc abym zmienił to na co mam wpływ, nie pozwól abym zamartwiał się sprawami na które nie mam wpływu i pozwól mi odróżnić jedne do drugich. Tak właśnie róbmy - na ile to możliwe kierujmy swym życiem i starajmy się na nie wpływać jednak nie na siłę i tylko tam gdzie to od nas zależy i nie krzywdzi innych.
INFORMACJE
LINKI
LINKI
Wiadomości Gazeta Wyborcza - Dziennik Internautów - Gazeta Wyborcza - Rzeczpospolita Online
Pieniądze Waluty - Gospodarka - Twoja Firma - Rankingi -
Giełda Giełda Papierów Wartościowych - WIG20 on-line -
Serwisy Portal o2 - Portal Onet - Wirtualna Polska
Różne Galeria tapet - Symulacja gry na giełdzie - Komputery - testy, recenzje, opinie
Polecamy Gry - Katarzyna Cichopek - Allegro.pl - Gry - Katarzyna Cichopek - Walcz z bezsennością
REKLAMA



 

Google
 

Copyright © - 2006 "eLIFE" Agencja Kreatywna

Generowanie strony [s]: 0.0422
Zapytania SQL: 32
Profesjonalne statystyki odwiedzin
Check PageRank
Polecamy Singiel Info - Rozchmurz się - Pytam Net - Domy w Polsce - Mieszkania w Polsce - Afisz Info - Walcz z bezsennością - Śmieszne filmiki - eLife Kreacja- Kamex - Cyberman - Cybermoney - Konto24
- Cyberja -Serwis Farmaceutyczny
Samochody terenowe Ogłoszenia nieruchomości Ogłoszenia drobne Praca Pensjonaty Anonse matrymonialne Własny e-biznes Darmowe ulotki www Free webpage Strony www Www za darmo Darmowe domeny Check Page Rank Wymiana linków Link exchange Wzory pism i umów Panorama firm Darmowe artykuły