|
Witaj, nie jesteś zalogowany.
Zaloguj się
| |
|
ZDRADA

Zdrada! Słowo jak zadra. Wbija się w serce niczym oścień i tkwi w nim miesiącami, latami, często przez całe życie. Kiedy jesteśmy zdradzeni przez osobę nam najbliższą, której ufaliśmy jak nikomu na świecie, wobec której byliśmy wyjątkowo bezbronni, to musi boleć! Często tak mocno, że trudno sobie z tym poradzić. Oto wykorzystano nasze zaufanie, które jest formą miłości. I to właśnie jest najbardziej dotkliwe - świadomość, że zdrada jest swego rodzaju dowodem niekochania, papierkiem lakmusowym prawdziwych uczuć względem nas żywionych przez partnera. Ktoś kto kocha naprawdę, nie zdradza bo ostatnią rzeczą jaką chce uczynić jest sprawienie bólu swemu partnerowi, a obcowanie cielesne z kimś innym wydaje mu się odpychające i zupełnie niemożliwe mentalnie. Niestety, tak jednak bywa, iż w najlepszych nawet związkach, w których występuje albo występowało płomienne uczucie pojawia się kryzys, którego ostatecznym przejawem może być właśnie zdrada. Co robić, jak się wtedy zachować kiedy już stanie się to najgorsze? Tutaj nie ma jednej dobrej recepty, każdy przypadek jest inny i na swój sposób nieporównywalny z żadnym innym. To co pewne w takich sytuacjach to to, iż trzeba słuchać głosu własnego serca, ale także a może właśnie przede wszystkim kierować się zdrowym rozsądkiem i logiką. Niewątpliwie bowiem każda zdrada świadczy o poważnym kryzysie w związku to nie ulega kwestii. Podstawowe pytanie w takich sytuacjach brzmi: "Czy obie strony chcą w nim nadal pozostawać równie mocno i zrobią wszytko co możliwe by by związek ten uratować?". Oczywiście główny ciężar odnowy i naprawy dobrych relacji wtedy spoczywa na stronie, która zdrady się dopuszcza, to ona bowiem zamiast próbować uzdrowić relację jeśli był chora lub ją zakończyć, zdecydowała się zachować egoistycznie i oszukała partnera. Pamiętajmy jednak - złamane serca też sie zrastają, wymagają jednak nadzwyczaj troskliwej pielęgnacji i morza miłości by na nowo móc kochać tego, kto się z nimi tak bezceremonialnie obszedł.
| |
|
KSIĄŻKOWE ROMANSE

Szybkie randki w bibliotece! Niemożliwe?!!! A jednak! Licząca 150 lat australijska biblioteka publiczna postanowiła nie tylko przybliżać ludziom książki, ale także zbliżać samych czytelników. Otworzyła więc nową sekcję poświęconą romansom. Ale nie tym książkowym, lecz prawdziwym. Zdecydowano się bowiem rozpocząć cykl spotkań dla samotnych, tzw. szybkich randek.
Ci, którzy zdecydują się na szybką randkę w bibliotece w Melbourne muszą przyjść na spotkanie z książką w ręku. Nieważne, czy książka im się podoba, czy jej nie znoszą. Ważne, by była dobrym tematem do rozmowy z drugą osobą. - To szybka randka z książką w ręku. Chcemy zbliżać do siebie miłośników literatury - powiedziała Jackie Felstead, kierująca działem "prawdziwych romansów".
Pierwszy wieczór okazał się ogromnym sukcesem - szybko zarezerwowano wszystkie 52 miejsca przeznaczone dla randkowiczów. Już teraz planowany jest cykl spotkań na przyszły rok.
Felstad zdradziła kilka tytułów, które miłośnicy książek wybrali na randkę. Były to m.in. "Dziennik Bridget Jones", "Autostopem przez galaktykę" Douglasa Adamsa i różne nowele Haruki Murakami.
Inicjatywa wydaje się nad wyraz trafiona i godna naśladowania. Pozostaje tylko pytanie co sprawdziłoby się w naszej szerokości geograficznej i mentalnej, jakie tytuły okazałyby się hitami na takiej randce? O czym romansujący w bibliotece z wypiekami na policzkach najchętniej toczyliby pełne pasji dysputy z podtekstem? Może byłaby to "Pornografia" Witolda Gombrowicza, a może "szklane domy" Żeromskiego, któż to wie?!! Najważniejsze by było się o co romantycznie spierać!!!
źródło: Reuters
| |
|
|
|
PODOBIEŃSTWA CZY RÓŻNICE?

Podobieństwa czy różnice? Co sprawia, że związek jest udany? Zastanawialiście się nad tym co jest lepsze? Czy dzielić wspólne zainteresowania i mieć podobne poglądy na wszystko, czy też może dobrać się na zasadzie przeciwieństw, które się przyciągają. Ogień i woda, często w konflikcie ale zawsze dla siebie nieodgadnieni i fascynujący, grożą z czasem eksplozją - najpierw uczuć, później niestety związku. Z kolei partnerstwo z "bratem łatą", o którym wie się wszystko, zgaduje jego myśli i zawczasu wie co ma zamiar powiedzieć, po pewnym czasie może być po prostu nużące. Jeśli, zanim ona otworzy usta ja wiem na trzy zdania naprzód co powie i jak zachowa się w danej sytuacji to gdzie miejsce dla podziwu i fascynacji. Zamiast uzupełniania się pojawia się wtedy coś co przypomina raczej dublowanie, tak, że ma się wrażenie, że o jedną osobę w związku jest za dużo. Cóż niełatwy to dylemat. Czyżby ideałem był związek ludzi na tyle podobnych, by się doskonale rozumieli i na tyle różnych, by jednocześnie byli dla siebie fascynujący i ciekawi.
| |
|
BYĆ SOBĄ!

"Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie" śpiewa Grzegorz Markowski wokalista Perfectu w jednej z kultowych piosenek zespołu. Być sobą! Cóż to znaczy? Czy każdy z nas automatycznie i niejako z definicji jest sobą? Otóż, nie do końca. Jakże często w życiu towarzyszy nam poczucie, że nie żyjemy w zgodzie ze sobą , że jesteśmy na niewłaściwym miejscu, że nasze "Ja" śpi. Zdarza się bowiem, że na skutek różnych komplikacji życiowych jesteśmy zmuszeniu iść na kompromisy i rezygnować z własnych aspiracji, a także co gorsza poświęcać własne wartości i zasady. Właśnie wtedy pojawia się rozdźwięk pomiędzy tym jacy jesteśmy naprawdę, a tym jak się zachowujemy. Poczucie obcości w stosunku do siebie samego to jedna z mniej przyjemnych rzeczy jakie mogą nam się przydarzyć w życiu. Należy dążyć do harmonii wewnętrznej, jednak nie za wszelką cenę. Zbytni idealizm i perfekcjonizm w dążeniu do bycia sobą - tym doskonałym wymarzonym - może przynieść więcej szkody niż pożytku. Bądźmy więc wymagający ale i łaskawi w stosunku do siebie samych. Odrobina elastyczność w konsekwentnym dążeniu do pełnej harmonii wewnętrznej i bycia w zgodzie z własnym "Ja" to najlepsza recepta na szczęście. Życie jest bowiem sztuką właściwego doboru proporcji.
| |
|
|
|
Obecna ocena: 3.75, głosów: 20
|
| |
|
|