|
Witaj, nie jesteś zalogowany.
Zaloguj się
| |
|
KSIĄŻKOWE ROMANSE

Szybkie randki w bibliotece! Niemożliwe?!!! A jednak! Licząca 150 lat australijska biblioteka publiczna postanowiła nie tylko przybliżać ludziom książki, ale także zbliżać samych czytelników. Otworzyła więc nową sekcję poświęconą romansom. Ale nie tym książkowym, lecz prawdziwym. Zdecydowano się bowiem rozpocząć cykl spotkań dla samotnych, tzw. szybkich randek.
Ci, którzy zdecydują się na szybką randkę w bibliotece w Melbourne muszą przyjść na spotkanie z książką w ręku. Nieważne, czy książka im się podoba, czy jej nie znoszą. Ważne, by była dobrym tematem do rozmowy z drugą osobą. - To szybka randka z książką w ręku. Chcemy zbliżać do siebie miłośników literatury - powiedziała Jackie Felstead, kierująca działem "prawdziwych romansów".
Pierwszy wieczór okazał się ogromnym sukcesem - szybko zarezerwowano wszystkie 52 miejsca przeznaczone dla randkowiczów. Już teraz planowany jest cykl spotkań na przyszły rok.
Felstad zdradziła kilka tytułów, które miłośnicy książek wybrali na randkę. Były to m.in. "Dziennik Bridget Jones", "Autostopem przez galaktykę" Douglasa Adamsa i różne nowele Haruki Murakami.
Inicjatywa wydaje się nad wyraz trafiona i godna naśladowania. Pozostaje tylko pytanie co sprawdziłoby się w naszej szerokości geograficznej i mentalnej, jakie tytuły okazałyby się hitami na takiej randce? O czym romansujący w bibliotece z wypiekami na policzkach najchętniej toczyliby pełne pasji dysputy z podtekstem? Może byłaby to "Pornografia" Witolda Gombrowicza, a może "szklane domy" Żeromskiego, któż to wie?!! Najważniejsze by było się o co romantycznie spierać!!!
źródło: Reuters
| |
|
SAMOTNE PO TRZYDZIESTCE

Nie mogła w to uwierzyć. Mówiła sobie, że opamięta się i wróci. Wymyœlała scenariusze, co wtedy powie, jak się zachowa, co zmieni w swoim postępowaniu. Zwierzając się przyjaciółkom szlochała, rozpaczając, że już nigdy nikogo nie spotka. A kiedy oponowały, zarzekała się, że nawet jeœli spotka, nigdy już nie zaufa. Przyjaciółki współczuły, pocieszały i - podobnie, jak w znanej piosence - "mówiły jej, że łotr; mówiły jej, że drań; że takie byle co..". I tak dalej.
Kiedy minął pierwszy szok, sięgnęła do starego notatnika i zaczęła systematycznie obdzwaniać zapomnianych kolegów i dawne sympatie. Znowu radziła się przyjaciółek, konsultując z nimi kandydatury typowane do miana osobistego narzeczonego. A ponieważ czas mijał i nikt konkretny się nie trafiał, zapadła w stan zawieszenia między nadzieją spotkania kogoœ nowego a pragnieniem powrotu tego, który odszedł. Dociœnięta do muru, o co tu naprawdę chodzi, wyznała z rozbrajającą szczeroœcią, że obawia się samotnoœci. Ostatni opłakiwany, nie tylko, że nie był wielką miłością, ale w ogóle z miłością niewiele miał wspólnego. Brakowało romantycznych uniesień, autentycznej intymnoœci, otwartych rozmów, nie wspominając choćby o iskierce szaleństwa. Co więcej - kiedy teraz patrzy na ten związek z perspektywy minionego czasu - dostrzega tylko zwyczajność i monotonię tej pozornej wspólnoty.
Dlaczego zatem tak rozpaczała po jej utracie? Na czym polegała jej wartoœć? Przede wszystkim na tym, że ktoś - wszystko jedno, jak to określić - z nią, przy niej, czy też obok niej - był. Chciałaby oczywiście spotkać tego jedynego. Być z kimś do szaleństwa, zatracenia, bólu, wariactwa i obłędnego szczęścia. Ale.. Przekroczyła już trzydziestkę. Wie, że mówienie dziś o staropanieństwie brzmi śmiesznie. Ale... Pewnie, że teoretycznie wszystko może się zdarzyć. Tylko kiedy? A co wtedy, gdy lokowane w przyszłości nadzieje okażą się wyłącznie pobożnymi życzeniami?
Trzydziestka. Magiczna liczba w życiu kobiety. Oczywiœcie nie dla wszystkich ten sam czas biegnie w tym samym tempie. Wiele trzydziestolatek zdążyło już wyjœć za mąż, urodzić dzieci, sporo rozwieść się, a nawet ponownie wydać. Inne, usytuowane chwilę przed tą cezurą lub chwilę po (przy czym "chwila " może tu oznaczać zarówno kilka miesięcy, jak i dwa, trzy lata w jedną lub drugą stronę), właœnie wtedy zaczynają silniej odczuwać presję czasu. Uœwiadamiają sobie, że są samotne i czują się stare.
Najbardziej przebojowe, ambitne, zaabsorbowane własnym rozwojem, długo nie są zainteresowane formalnym związkiem. Podejmowanie małżeńskich i rodzicielskich wyzwań i obowiązków stanowi poważne obciążenie dla pracującej i uczącej się osoby. Tym bardziej, że są dobrze ustawione zawodowo, sporo zarabiające. Własne mieszkanie, często służbowy samochód. Zimą obowiązkowo za granicą narty. W sezonie letnim kąpiele w ciepłych morzach. Ambitne, pracowite, nieustannie się doszkalające i w tym momencie swojego życia dojrzałe już do stabilnego związku z sensownym mężczyzną. Stąd coraz bardziej otwarcie wyrażana potrzeba posiadania własnej rodziny: męża i dziecka.
Są na ogół rozsądne. Zazwyczaj mają już za sobą mniej lub bardziej udane układy partnerskie, co sprawia, że ich oczekiwania wobec ewentualnego towarzysza życia są jasno sprecyzowane. Zdają sobie sprawę, że nikt nie jest bez wad. One także. Dlatego nie szukają księcia z bajki, ale mężczyzny, który - podobnie, jak one - osiągnął już coœ w swoim zawodzie, ma swoje pasje, czegoœ się przez minione lata dorobił. A do tego potrafi się zatroszczyć o swoją kobietę, okazać czułoœć i zrozumienie dla jej potrzeb
Tym mniej przebojowym, ale równie ambitnym i pragnącym sensownie ulokować się w życiu, dużo wcześniej marzy się ktoś serdeczny i bliski. Ale sfeminizowany zawód, rozmaite okoliczności życiowe lub brak wiary w siebie sprawiają, że mimo upływu lat, nadal pozostają samotne. Kiedy stuka trzydziestka - jedne i drugie - zaczynają się niepokoić. Nie, żeby natychmiast chciały się wydać, ale przynajmniej związać z kimś naprawdę nimi zainteresowanym. Z kimś, kto byłby rzeczywiście dla nich ważny i dla kogo one również były by ważne i jedyne.
Zuzanna Celmer - psychoterapeutka
szkolenia dla firm, terapia indywidualna i grupowa.
źródło: www.obcasy.pl
| |
|
|
|
PRZEŁOMY

Są w naszym życiu takie chwile, które decydują o naszej przyszłości i zmieniają je bezpowrotnie. Są momenty przełomowe kiedy zapadają najważniejsze decyzje, albo dzieje się coś nieodwracalnego czego skutki pozostaną już na zawsze. Czy mamy wpływ na to co dzieje się w naszym życiu i jeśli tak to jak duży. Jedno z mądrzejszych przysłów mówi: "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga - opowiedz mu o swoich planach". Jednak nie sposób żyć be zaplanowania i przede wszystkim podejmowania decyzji . uciekanie przed konieczności dokonania zwrotu w swoim życiu z nastawieniem, że los zrobi to z za nas, albo po prostu "jakoś to będzie" - jest najgorszą z możliwych taktyk. Człowiek powinien uczyć się podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność od najmłodszych lat. Bez tego nie da się kierować swoim życiem. Inne mądre powiedzenie brzmi: Panie, daj mi siłę i moc abym zmienił to na co mam wpływ, nie pozwól abym zamartwiał się sprawami na które nie mam wpływu i pozwól mi odróżnić jedne do drugich. Tak właśnie róbmy - na ile to możliwe kierujmy swym życiem i starajmy się na nie wpływać jednak nie na siłę i tylko tam gdzie to od nas zależy i nie krzywdzi innych.
| |
|
BYĆ SOBĄ!

"Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie" śpiewa Grzegorz Markowski wokalista Perfectu w jednej z kultowych piosenek zespołu. Być sobą! Cóż to znaczy? Czy każdy z nas automatycznie i niejako z definicji jest sobą? Otóż, nie do końca. Jakże często w życiu towarzyszy nam poczucie, że nie żyjemy w zgodzie ze sobą , że jesteśmy na niewłaściwym miejscu, że nasze "Ja" śpi. Zdarza się bowiem, że na skutek różnych komplikacji życiowych jesteśmy zmuszeniu iść na kompromisy i rezygnować z własnych aspiracji, a także co gorsza poświęcać własne wartości i zasady. Właśnie wtedy pojawia się rozdźwięk pomiędzy tym jacy jesteśmy naprawdę, a tym jak się zachowujemy. Poczucie obcości w stosunku do siebie samego to jedna z mniej przyjemnych rzeczy jakie mogą nam się przydarzyć w życiu. Należy dążyć do harmonii wewnętrznej, jednak nie za wszelką cenę. Zbytni idealizm i perfekcjonizm w dążeniu do bycia sobą - tym doskonałym wymarzonym - może przynieść więcej szkody niż pożytku. Bądźmy więc wymagający ale i łaskawi w stosunku do siebie samych. Odrobina elastyczność w konsekwentnym dążeniu do pełnej harmonii wewnętrznej i bycia w zgodzie z własnym "Ja" to najlepsza recepta na szczęście. Życie jest bowiem sztuką właściwego doboru proporcji.
| |
|
|
|
Hasło: PRZEŁOMY Znaczenie hasła:

Są w naszym życiu takie chwile, które decydują o naszej przyszłości i zmieniają je bezpowrotnie. Są momenty przełomowe kiedy zapadają najważniejsze decyzje, albo dzieje się coś nieodwracalnego czego skutki pozostaną już na zawsze. Czy mamy wpływ na to co dzieje się w naszym życiu i jeśli tak to jak duży. Jedno z mądrzejszych przysłów mówi: "Chcesz rozśmieszyć Pana Boga - opowiedz mu o swoich planach". Jednak nie sposób żyć be zaplanowania i przede wszystkim podejmowania decyzji . uciekanie przed konieczności dokonania zwrotu w swoim życiu z nastawieniem, że los zrobi to z za nas, albo po prostu "jakoś to będzie" - jest najgorszą z możliwych taktyk. Człowiek powinien uczyć się podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność od najmłodszych lat. Bez tego nie da się kierować swoim życiem. Inne mądre powiedzenie brzmi: Panie, daj mi siłę i moc abym zmienił to na co mam wpływ, nie pozwól abym zamartwiał się sprawami na które nie mam wpływu i pozwól mi odróżnić jedne do drugich. Tak właśnie róbmy - na ile to możliwe kierujmy swym życiem i starajmy się na nie wpływać jednak nie na siłę i tylko tam gdzie to od nas zależy i nie krzywdzi innych.
(dodano: 18-03-2007, odsłon: 1331) | |
|
|