|
Witaj, nie jesteś zalogowany.
Zaloguj się
| |
|
LAJTOWE KLIMATY

Lajtowe klimaty u mamy i taty. To tygryski lubią najbardziej. Posiedzieć, najlepiej nigdzie się nie ruszać, od czasu do czasu czegoś tam posłuchać. Gniazdowniki. Tak określa się ptaki, które długo nie opuszczają gniazda rodzinnego, niektóre nawet całe przez całe życie. Trend szczególnie dobrze znany we Włoszech gdzie 25% mężczyzn po czterdziestce mieszka wspólnie z rodzicami, czasem z partnerką życiową, czasem z przyjacielem, nader często jednak samotnie w domu rodziców, bez potrzeby zakładania swojego własnego gniazda. Co sprawia że więź z rodzicami jest tak silna, czy to zwykłe wygodnictwo , czy też rzeczywiste przywiązanie do rodziny i tego wszystkiego co ona oznacza. Czemu w takim razie nie zakładają swojej, która w przyszłości zajmie miejsce tej, w której jest im tak dobrze. Socjologowie tłumacza to zjawisko również względami natury ekonomicznej, oraz przede wszystkim wszechobecnym zagubieniem pokolenia X, które zdaje się eksperymentować ze swoim życiem. No cóż pożyjemy, zobaczymy co z tego wyniknie.
| |
|
BYWA BOSKO

Jedność jest boskim atrybutem i podobno człowiek nie potrafi istnieć w pojedynkę całkiem szczęśliwie, ale czyż nie jest naprawdę bosko od czasu do czasu siedzieć sobie w pojedynkę i kontemplować świat. Czy nie jest właśnie cudownie być sobą wpełni i maksymalnie stojąc samotnie pośrodku świata i patrząc w gwiazdy. Samotność pozwala wysłuchać się w ciszę ,a tam łatwiej usłyszeć głoś własnego serca i poznać sekrety własnej duszy. Samotność poza wszystkim jest uczciwa bo jedyną jej ofiarą, jeśli w ogóle jakieś ze sobą niesie, jest człowiek , który jej doświadcza natomiast nie wiąże się z krzywdą innych osób ani trudnymi do zaakceptowania kompromisami moralnymi. Cóż każdy medal ma dwie strony podobnie jest z życiem w pojedynkę. Z całą pewnością może być ono pełnowartościową egzystencją bogatą w walory, których nie posiada życie w związku. Każdemu wedle jego potrzeb jak mówi stare porzekadło.
| |
|
|
|
MAŁŻEŃSTWO, TAK CZY NIE?

Małżeństwo? Ślub? Wesele? Tak, czy nie? Co oznacza to coraz mniej popularne słowo jakim jest "małżeństwo". Czy oznacza konieczność zawarcia ślubu, jeśli tak to jakiego: w Urzędzie stanu cywilnego, czy w kościele. Czy wesele jest konieczne, by ślub był ślubem. Związek dwojga ludzi, kiedy przekracza tę magiczną granicę, po której mówi się o nich jako o małżeństwie nabiera szczególnego znaczenia w sensie społecznym, to nie ulega wątpliwości. Zarówno pod względem prawnym jaki obyczajowym jest chroniony i akceptowany, cieszy się większym prestiżem. Czy jest tak również w pojęciu ludzi którzy weń wstępują? Czy rzeczywiście to ów Rubikon po przekroczeniu którego oni są już naprawdę razem i naprawdę na wieki. Niewątpliwie jest to przełom, choć ma znaczenie głównie symboliczne, to przecież ślub, jako obietnica składana sobie nawzajem ma wagę przysięgi i to wypowiadanej na głos i publicznie przy świadkach. Słowa :"Ja Adam ślubuję tobie Ewo miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci!" - robią wrażenie, są ostateczne i niepodważalne w swym przekazie. Tak więc można jedynie szczerze zadeklarować swoje uczucie albo wejść w konflikt z własnym sumieniem. Ten symbol, jakim jest nałożenie obrączki na palec również służy pewnej deklaracji "przynależności" i swoistej anektacji osoby jako wybranej przez nas na całe życie. Niewątpliwie ślub jest aktem symbolicznym o wielkiej wadze, to wybór drogi życiowej, jednak przy całej jego powadze i znaczeniu nie gwarantuje szczęścia w związku ani nie jest automatem do rozwiązywania powstających w nim problemów . To raczej objawienie publiczne swoich uczuć i intencji względem drugiej osoby, czyli wyznanie miłości na oczach bliźnich. Jednak w dzisiejszych czasach wartość małżeństwa ulega dewaluacji. Podobnej erozji ulegają inne cnoty takie jak prawdomówność, szczerość, poszanowanie godności drugiego człowieka. Skoro dewaluuje sie słowo jako nośnik prawdy czyż należy dziwić sie, iż podobnemu procesowi ulega przysięga małżeńska wypowiadana za pośrednictwem słów. Najważniejsze jest jednak to, jak my indywidualnie do tego podchodzimy. Jeśli ma to z być zwyczajna formalizacja związku dla świętego spokoju, rodziny i ugłaskania Temidy w przyszłości - to szczerze odradzamy. Jeśli natomiast jest to akt wyznania czegoś tak intymnego jak uczucie miłości i ślub złożony z serca do serca płynącymi słowy, to żadna dewaluacja wartości, ani niesprzyjające czasy nie są w stanie stanąć mu na drodze i przeszkodzić. Miłość bowiem wszystko pokona, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję.
| |
|
SAMOTNOŚĆ JEST SZANSĄ

Samotność ten stan ducha, którego boją się wszyscy ludzie nie musi być taka straszna. Samotność, ta faktyczna odczuwana jako cierpienie duchowego wynikające z braku drugiego człowieka w naszym życiu, człowieka bliskiego , któremu na nas zależy i któremu nie jesteśmy obojętni, jest niewątpliwie stanem bardzo przykrym. Poczucie osamotnienia i braku głębszej relacji z bliźnimi nie należy do przyjemności, jednakże jest niewątpliwie okazją na wejrzenie wgłąb własnego jestestwa i wzmożenie intensywności kontaktu z własnym wnętrzem. To swego rodzaju szansa na zaprzyjaźnienie się ze sobą samym i to sobą prawdziwym a nie przywdziewającym maski na użytek różnych sytuacji społecznych, jak to mamy w zwyczaju czynić. Przecież nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że naprawdę sobą jesteśmy tylko kiedy nikt na nas nie patrzy. W życiu społecznym często z konieczności idziemy na kompromisy, zachowujemy sie konformistycznie, słowem przystosowujemy się do niewygodnych dla nas sytuacji i można powiedzieć gramy role w teatrze życia społecznego. Nie jest to bynajmniej nic nagannego. To najzupełniej normalne zachowanie we wszystkich społecznościach, nie tylko u ludzi ale i zwierząt - po prostu życie w grupie wymaga pewnej elastyczności i posługiwania się systemem kodów i symboli, które nie do końca muszą być "nasze". Samotność ponadto ma jeszcze jeden niewątpliwy walor - mianowicie jest - uczciwa. Będąc samotnym nikogo nie oszukujemy, nie zwodzimy, nie wykorzystujemy i jeśli tylko jesteśmy uczciwi względem samych siebie to wszystko jest w porządku. Może to być czas porządkowania spraw, uładzania się z własnym sumieniem, odnajdywanie siebie i przygotowania do bycia we dwoje i znalezienia prawdziwej miłości - a także czas po prostu bogatej i twórczej egzystencji z rozwojem życia wewnętrznego i intensywnym przeżywaniem każdej chwili poprzez kosztowanie tajemnicy bytu w ciszy i skupieniu w pojedynkę. Samotność ma sens i nawet ta niechciana może być wykorzystana twórczo i sensownie przyczyniając się do bycia w zgodzie ze sobą samym co jest warunkiem bycia w zgodzie ze światem.
| |
|
|
|
Hasło: CHORY SINGIEL Znaczenie hasła:

Pan Singiel był chory i leżał w łóżeczku i przyszedł pan doktor:"Jak sie masz koteczku?". Kiedy Singiel jest chory i leży w łóżeczku i rzeczywiście musi przyjść pan doktor, sytuacja nie należy do najłatwiejszych. Trzeba przecież wezwać go na wizytę domową, która z definicji jest droższa o jakieś 40%, do tego czasu zaś trzeba jakoś przeżyć prosząc uczynnego sąsiada (jeśli takowego mamy pod ręką)albo kogoś ze znajomych o zrobienie małych zakupów spożywczych. Następnie kiedy już znamy diagnozę i mamy wypisaną receptę w ręku trzeba by kogoś wysłać aby ją wykupił w aptece i tu często zaczynają się schody. Do apteki sąsiad nie zawsze pójdzie chętnie(z reguły musi tam iść specjalnie ze względu na nas - nie to co do spożywczego), znajomego już wykorzystaliśmy, wysyłanie kogoś obcego nie wchodzi w rachubę - to w końcu apteka i leki więc jakieś minimalne zaufanie jest konieczne. Cóż, musimy poprosić kogoś z pracy co ma tę dodatkową zaletę, że będzie mógł zobaczyć jak bardzo jesteśmy chorzy i opowiedzieć o tym w miejscu pracy żeby szef nie pomyślał, że być może tylko symulujemy chorobę. Lekarstwa już mamy, teraz możemy spokojnie chorować. No ... nie, nie do końca, przecież jeść nadal trzeba więc - znowu: sąsiad, albo znajomy, albo taksówkarz - najlepiej na zmianę. A kiedy wszyscy już unikają nas jak mogą a nam wciąż się nie poprawia i co gorsza skończyła się gotówka którą mieliśmy w portfelu, zaczyna się robić naprawdę groźnie. No, bo jak tu teraz wysłać kogoś obcego do bankomatu, przecież nie podamy mu pinu do naszej karty!!! Co robić?! Stres spowodowany gmatwająca się sytuacją powoduje, że zamiast lepiej czujemy sie coraz gorzej i zaczynają nachodzić nas czarne myśli. A to, że nikt nawet nie zauważy kiedy nas zabraknie, a to że jesteśmy na tym świecie jak piąte koło u wozu, a to znowu, że nikt nas nie kocha i nasze istnienie jest światu doskonale obojętne, a to że dobrze nam tak za wszystkie te złe uczynki których się dopuściliśmy. W końcu osłabieni i wciąż nie wyleczeni, ponaglani telefonicznie przez szefa, którego głos z dnia na dzień staje się coraz bardziej stalowy ściągamy się z łóżka i człapiąc podążamy do pracy niczym do miejsca kaźni kaźni myśląc, że to nas już do reszty dobije. Pociągając nosem walczymy z bólem pleców i mroczkami przed oczami by tylko dotrwać do pierwszego "fajrantu" myśląc tylko o tym jak przyjemnie będzie po powrocie konać w domu. Kiedy po dwóch tygodniach takiej męki w końcu wracamy do zdrowia myślimy, że tym razem jeszcze się udało, alt o już ostatni raz. Generalnie żeby chorować będąc Singlem trzeba mieć końskie zdrowie! Czego Państwu i sobie życzę.
Pan Doktor
(dodano: 11-04-2007, odsłon: 1255) | |
|
|